Na medal Mistrzostw Europy w koszykówce mężczyzn czekamy już wiele lat. W 2022 roku podczas turnieju finałowego byliśmy naprawdę blisko. Zabrakło tak niewiele.

Przed EuroBasketem 2022 wyjście z grupy wszyscy brali w ciemno. Co prawda, podczas Mistrzostw Świata w Chinach w 2019 roku zajęliśmy wysokie ósme miejsce, ale jednak któż by mógł przypuszczać, że w gronie europejskich dużyn znajdziemy się w czubie. Przecież tyle co zaliczyliśmy totalną wpadkę w eliminacjach do kolejnych mistrzostw świata. Zajęliśmy ostatnie w naszej grupie ustępując w niej drużyną z Niemiec, Izraela i Estonii.

Gwiazdy i inni

W polskiej drużynie próżno szukać gwiazd pokroju Luki Doncicia, Dennisa Schrödera czy Willy Hernangómeza – swoją drogą ten ostatni został wybrany MVP całego turnieju. Co prawda Mateusz Ponitka czy A.J. Slaughter to nie są gracze anonimowi w Europie, jednak (z całym szacunkiem dla nich) to nie gracze z pierwszych stron gazet. Przykładowo filar reprezentacji Serbii Nikola Jokić podpisał pięcioletni kontrakt z Denver Nuggets za 264 miliony dolarów – to najwyższa umowa w historii ligi.

Polskie media i polscy kibice woleli żyć kolejnym meczem Barcelony z niezawodnym RL9 czy też siatkarzami, którzy od lat nie schodzą z wysokiego poziomu. Trudno było bowiem zakładać, że polscy koszykarze (i znów – z całym szacunkiem dla nich) pokonają europejskich tuzów i będą walczyć o medale.

Mistrzostwa, które będziemy pamiętać

Faza grupowa była pewnym zaskoczeniem – in plus oraz in minus. Wygraliśmy, co mieliśmy wygrać – Czesi czy Holendrzy musieli uznać naszą wyższość. Za to Serbowie spuścili nam niezły łomot. Całe szczęście w 1/8 trafiliśmy na Ukrainę, którą udało się pokonać. Jednak na drodze do strefy medalowej stanęła nam Słowenia z niesamowitym Luką Donciciem na czele.

Słowenia broniła mistrzowskiego tytułu i była absolutnie murowanym faworytem, absolutnie! Goran Dragic, Vlatko Crancar czy wspomniany Luka Doncic – wydawało się, że to gwarancja minimum 60 punktów. Jak się okazało, w sumie słoweńska drużyna rzuciła 87 punktów, ale…

Kto się spodziewał, że Polacy rzucą tych punktów więcej! Fenomenalny mecz rozegrał Mateusz Ponitka (triple double w 1/4 finału Mistrzostw Europy to niesamowity wyczyn) i tym sposobem Polska zameldowała się w strefie medalowej. Mało który bukmacher oferował zakłady, w których to Polska była faworytem.

Co prawda dwa kolejne mecze – w półfinale z Francją i w meczu o brązowy medal z Niemcami – nasza drużyna przegrała. Jednak ten EuroBasket trzeba ocenić MAKSYMALNIE pozytywnie, nawet jeśli wracamy do domu bez medalu. Trzeba mieć tylko nadzieję, że drużyna Igora Milicicia utrzyma formę przez najbliższe miesiące, ba!, przez lata. A basketmania opanuje polskie domy – jak lata temu, gdy na amerykańskich parkietach królowały Byki, a w Polsce karty rozdawali Maciej Zieliński czy ś.p. Adam Wójcik.

Patrząc na grę polskich piłkarzy w Mistrzostwach Świata w Katarze, wzrost zainteresowania koszykówką jest jeszcze bardziej prawdopodobny.

By Jacek

Jestem Jacek. Jestem sportowym freakiem. Jestem blogerem. Miło mi, że chcesz przeczytać, co tu dla Ciebie przygotowałem. Łap śmiało!